Powinnam zacząć skąd się wzięło moje codzienne pieczenie i gotowanie. Tak jak i z pewnością Wy jesteśmy zamknięci w domu. Uczymy się w domu, pracujemy z domu. Oswajamy się z nową rzeczywistością. Chciałam w jakiś sposób pobudzić do działania moje dzieci, żeby nie było, że czekają, aż posiłek „wjedzie” na stół. Dlatego zrobili listę, co chcieliby jeść, ale z świadomością, że muszą pomóc mi to jedzenie przygotować. Tak zaczęło się codzienne gotowanie, pieczenie i zamieszczanie tego na instagramie. Śledzimy oczywiście na bieżąco sytuację, nie ignorujemy jej, ale to, co się dzieje w kuchni ma nas po prostu oderwać. A dzieje się dużo 🙂

Tutejsza biblioteka jest wyjątkowa. Mają tyle super książek kulinarnych, a większość z nich mam w domu 😉 Żartuję, może nie większość, ale wiele z nich. W ten sposób mamy między innymi książkę T.Dusy „Fiesta” i z niej właśnie pochodzi przepis na ciasto czekoladowe. Zaczynamy?

Meksykańskie ciasto czekoladowe

225g masła

180g czekolady 70% (ja miałam akurat 65%)

500g mleka skondensowanego słodzonego

4 jajka L (ja miałam M i użyłam 5 jaj)

150g mielonych migdałów

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki cynamonu

wanilia (ja użyłam bobu tonka)

sól

cukier puder do dekoracji

Masło z czekoladą roztopić w kąpieli wodnej. Jajka ubić z mlekiem skondensowanym, dodać migdały, proszek do pieczenia, szczyptę soli, cynamon i wanilię. Wszystko dokładnie wymieszać i dodać do gotowej masy czekoladowo-maślanej. Dodać do niej 60ml wrzątku i wymieszać. Piec w temp. 180 stopni, grzanie górne i dolne przez 35-40 minut. Ciasto podczas pieczenia zachowuje się trochę jak sernik. Zapieka się szybko od góry, ale środek wydaje się dość miękki. Zostawiłam w piekarniku do wystudzenia. Podobno najlepszy jest schłodzony następnego dnia, ale szczerze powiedziawszy niewiele go zostało.

Podałam z ubitą śmietaną i w wersji dla dorosłych z likierem pomarańczowym. W cieście zdecydowanie czuć cynamon i to miłe doświadczenie 😉