Nie raz już pisałam Wam, że intensywnie edukuję dzieci kulinarnie. Oglądamy razem programy o jedzeniu na netfixie, „zmuszam” ich do próbowania nowych rzeczy, opowiadam dlaczego coś robię tak a nie inaczej. Staram się, nie zawsze mi wychodzi. Oglądaliśmy raz program Samin Nosrat. Jak oczarowana patrzyłam jak robi focaccię, która dojrzewa przez wiele godzin. Jak „kręci” pesto ze świeżej bazylii. Magia.

Odkąd poznałam jej przepis na focaccię nie używam innego. Gdy obudzicie mnie w nocy proszą o przepis, podam go Wam bez otwierania oczu. Cała porcja to dość sporo, dlatego czasem robię z połowy porcji. Czasem też pozwalam jej rosnąć dłużej – zgodnie z przepisem, czasem tylko godzinę. Nie używam solanki, żeby ją polać przed pieczeniem, bo mój piekarniki mercedesem nie jest i dość wysycha podczas pieczenia. Najważniejsze – jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby ta focaccia nie wyszła. Mam nadzieję, że macie zapas drożdży i możecie zacząć pieczenie jeszcze dzisiaj.

Focaccia

600g ciepłej wody

1/2 łyżeczka suchych drożdży

15g miodu

800g mąki

18g soli

50g oliwy z oliwek

płatki soli do wykończenia

Solanka (dla chętnych):

5g soli

80g ciepłej wody

Wersja oryginalna: W wymieszać wodę, drożdże, miód. W bardzo dużej misce wymieszać mąkę, sól. Dodać mieszaninę drożdży. Połączyć. Dodać oliwę i mieszaj, aż do momentu połączenia. Odstaw w temperaturze pokojowej do fermentacji na około 12-14 godzin. Rozprowadź 2-3 łyżki oleju na blaszce do pieczenia. Rozłóż ciasto lekko je rozciągając. Zmocz palce w wodzie i zrób wgłębienia. Zalej ciasto solanką, wypełniając dołeczki. Odstawić ciasto na 45 minut. Rozgrzej piekarnik do 235 stopni. Piec 25 – 30 minut. Spójrzcie na to:

Wersja szybka: W wymieszać wodę, drożdże, miód. W bardzo dużej misce wymieszać mąkę, sól. Dodać mieszaninę drożdży. Połączyć. Dodać oliwę i wyrób ciasto. Rozprowadź ciasto na blaszce, zrób wgłębienia, polej oliwą z oliwek, posyp solą i odstaw do wyrośnięcia na około 1-1,5h. Piecz w nagrzanym do 235 stopni piekarniku, około 25-30 minut.

Edit. Trochę jednak ekperymentuję z przepisem. Zwiększam ilość wody w cieście, dbam jak o dziecko 😉 Mam wrażenie, że zbliżam się do ideału 😉 Zresztą sami zobaczcie strukturę ciasta na zdjeciu powyżej i na tym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.