Ris á l’amande to tradycyjny duński deser przygotowywany w święta. Chociaż bądźmy szczerzy, jak spróbujcie będziecie chcieli go jeść częściej. To zdecydowanie grzeszna przyjemność! 

Przepis dostałam od Marioli – mojej koleżanki. Mariola to niezwykle dobra, cierpliwa i przyjazna osoba. Mam okazję z nią pracować przy okazji wolontariatu w polskim muzeum w Szwajcarii. Przez wiele lat mieszkała w Danii, jest wegetarianką. Obecnie mieszka w Zurichu i jest przewodnikiem. Jeśli kiedykolwiek, ktokolwiek z Was będzie potrzebował przewodnika to musicie wybrać właśnie Mariolę. Ale do rzeczy!

Ris á l’amande
120g ryżu 
1l mleka pełnotłustego
60g brązowego cukru 
100g migdałów w słupkach
500ml śmietany kremówki

Mleko zagotować w dość dużym garnku. Dodać ryż i gotować. Oczywiście możecie zostawić bez mieszania na małym ogniu, w końcu garnek da się umyć 😉 ale jeśli macie czas mieszajcie. Gdy ryż będzie już prawie miękki podać cukier i wymieszać, aż do rozpuszczenia. Wszystko odstawić do schłodzenia. Po wystudzeniu (musi być zimne, nie letnie) dodać ubitą na sztywno kremówkę i migdały. Ponownie schłodzić. Jeść z wiśniami, najlepiej niesłodzonymi.

ps. Ja akurat nie miałam wiśni kwaśnych, tylko takie w syropie, dlatego nie dodałam cukru do ryżu, tylko wykorzystałam syrop właśnie do polania na końcu. 

ps. Myślę, że chciałabym to jeszcze kiedyś zjeść z pasiflorą albo konfiturą z gorzkiej pomarańczy

ps. nie, nie można liczyć kalorii, i tak zjadłam oba słoiczki jak tylko skończyłam robić im zdjęcie.