Eis-zwei-Geissebei to jedno z dziwniejszych wydarzeń w jakich brałam udział w moim życiu. Otóż w ostatki w Rapperswil, dokładnie! o godzinie 15:15 otwierają się okna ratusza, słyszymy fanfary. Członek rady miasta pyta po szwajcarsku „czy są tutaj wszyscy moi chłopcy?” Dzieci odpowiadają „Jeden, dwa, kozia noga” i z okien ratusza zaczynają spadać kiełbaski, bułki i biberli (słodkie piernki). Całe to jedzenie spada z okien przez około 20-25 minut! A dzieci w tym czasie krzyczą przez cały czas „Eis-zwei-Geissebei”.

Początkowo byłam przekonana, że to jedzenie się marnuje. Nic bardziej mylnego! Niezależnie czy jedzenie spadło na bruk czy zostało złapane w locie, zostało w całości skonsumowane! My dostaliśmy od Pani piernika, na szczęscie był zapakowany 😉

Widzicie ten prostokąt opuszczany z okna z obrazkiem? to też było ciasto, które po opuszczeniu na wysokość ludzi było po prostu rozrywane przez wygłodniały tłum i zabierane do domów. Ludzie przychodzili z torbami. Ba! mieli nawet swoje techniki jak złapać większą ilość jedzenia – zobaczcie na parasolkę odwróconą do góry nogami.

Ale słowem wyjaśnienia. Nie wiadomo dokładnie jak długo trwa już ten zwyczaj. Uważa się, że sięga on czasów oblężenia i zniszczenia Rapperswil w dniu 24go lutego 1350 roku przez pierwszego burmistrza Zurychu. Wówczas bogaci mieszczanie wydawali z okien ratusza żywność głodnym dzieciom i mieszkańcom miasta. Zaś Ci, którzy oblegali Rapperswil dostali tylko kości stąd powiedzienie – raz, dwa, kozia noga.

Od czasu tego wydarzenia, zupełnie inaczej podchodzę z moimi chłopcami do bajki „Klopsiki kontratakują”, w końcu spadł na nas deszcze jedzenia 😉