Uwielbiam warsztaty kulinarne. Uwielbiam się uczyć, uwielbiam gotować, uwielbiam poznawać nowe miejsca i nowych ludzi. Tym razem odwiedziłam Concordię Taste, która zorganizowała warsztaty z Tomkiem Purolem.

2

3

4

5

Concordię mijam w zasadzie każdego dnia. Kiedyś „straszyła” powybijanymi oknami i szarością, teraz odrestaurowana z klasą (uwierzcie nie każdemu to się udaje) znalazła swoje miejsce na mapie Poznania. Przyznaję, że w restauracji byłam tam tylko raz i to już jakiś czas temu – chyba w lutym i próbowałam tylko deseru. W dniu kobiet byłam tam na pierwszych warsztatach kulinarnych z sałatek, ale muszę przyznać, że nie było dobrze. Teraz Concordia zyskała nową twarz – Tomka Purola i wraz z nim nowe oblicze kulinarne i nowe warsztaty.

Jeśli śledzicie świat kuchni z pewnością usłyszeliście ostatnio o Tomku. Był on jednym z członków polskiej reprezentacji Polski na olimpiadzie kulinarnej w Erfurcie. Po raz pierwszy też chyba kulinarna kadra Polski była tak znakomicie poprowadzona medialnie. Poza tym sama Concordia doskonale wspiera Tomka w promocji jego i jego kuchni!

Sama czasami prowadzę warsztaty i wiem jak trudna to rola. Niezależnie od tego ile mam już ich za sobą odczuwam zawsze lekki stres. Chcę wypaść jak najlepiej to oczywiste i zawsze chciałabym znać odpowiedź na wszystkie pytania zadawane przez uczestników. Jako uczestnik jestem wymagająca, mam dużo pytań – najczęściej takich technicznych, ale staram się nie być koszmarem prowadzącego, bo wiem, że to wybija z roli.

Lubię znaleźć się w gronie otwartych uśmiechniętych osób. W jednej chwili spotykacie 8-12 nowych osób, a przy stole zachowujecie się jak starzy dobrzy znajomi, którzy dzielą się radami i pomysłami. Nieważne ile ktoś ma lat i jak dobrze gotuje, przy stole jesteśmy wszyscy równi. Nawet sobie nie wyobrażacie ile nowych wyjątkowych znajomości zawarłam właśnie na warsztatach kulinarnych. Tak było i tym razem – wszyscy uśmiechnięci, otwarci i lubiący gotować.

A oto i nasza gwiazda – dynia. W sumie przygotowaliśmy 4 dania.

Pierwsze z nich to ciepła przystawka czyli smażone krewetki z czosnkiem, tymiankiem, podawane na musie z dyni z dodatkiem chilli, duszonym porem i galaretką winną. Największą niespodzianką była chyba tutaj galaretka z czerwonego wina do wykończenia potrawy i kwiaty jadalne.

6 7 8 9

10

Drugie danie to zupa krem z dyni, ze smażonym wędzonym boczkiem i prażonymi pestkami dyni. Tutaj zaskoczeniem było wykończenie zupy zredukowanym białym octem balsamicznym.

11 12

Daniem głównym był smażony filet z sandacza na puree dyniowym z blanszowaną dynią, selerem naciowym i pomidorami na maśle rozmarynowym.

14

Deser był fantastyczny. Mus dyniowy z limonką i sorbetem jeżynowym z cukrem miętowym.

15

Warsztaty były naprawdę udane. Tomek był bardzo otwarty, swobodny. Słuchał nas, odpowiadał na nasze pytania. Jego potrawy nie należały do pospolitych. Każdy szczegół był dopracowany. Gdy pochylał się nad każdym talerzem, żeby wykończyć go w sposób jaki widzicie na zdjęciach zapadała absolutna cisza. Zabrakło nam tylko przepisów na te dania, ale Tomek obiecał, że je nam dośle. Robiłam jednak notatki więc bez problemu je odtworzę w razie czego.

Z pełną świadomością piszę, że było pysznie i uparcie twierdzę, że nie są to moje ostatnie warsztaty u Tomka Purola.

Dziękuję!