Absolutnie piękne miejsce. Prawie na końcu świata. Sagres jest naprawdę małe, ale niezwykle urokliwe. Pozwólcie się zabrać na wycieczkę. 

Praia da Mareta

Armazem. Zdecydowanie byliśmy w Sagres poza sezonem. Wybrana wcześniej restauracja po prostu była zamknięta. Do Armazem trafiliśmy przypadkiem i zdecydowanie nas zachwyciła. Jedzenie było proste, ale niezwykłe. Tam też jadłam najlepszy mus czekoladowy w moim życiu. Był zdecydowanie słono-czekoladowy.

Fortaleza de Sagres – twierdza na przylątku Ponta da Sagres. Tam mieściła się szkoła kartografów Henryka Żeglarza. Twierdza została zniszczona dwukrotnie z czego raz przez trzęsienie ziemi. Oczywiście połączenie starego białego kościoła i granatowego nieba oraz widoki zapierają dech w piersiach. 

Przylądek Świętego Wincenta czyli najbardziej wysunięta część Europy na południowy zachód. Zdecydowanie koniec świata z latarnią morską, niestety niezwykle zatłoczony koniec świata, otoczony food truckami i okazjonalnymi sprzedawcami pamiątek. 

Praia do Beliche. Tam zakończyliśmy nasz dzień. Nasze dzieci przeskakiwały przez fale, a my grzaliśmy się w zachodzącym słońcu. To był zdecydowanie jeden z piękniejszych dni w Portugalii.