W warsztatach z Tomkiem Dekerem uczestniczyłam już jakiś czas temu w SPOT. Wspominałam o nich wielokrotnie. Początkowo obiecałam sobie, że zrobię te wszystkie słodkości i w ten sposób dowiecie się, co i jak,ale… na obietnicach samej sobie się skończyło…

O Tomku wspominałam też Wam przy okazji Transatlantyku. Przygotowywał desery do dwóch kolacji.

1

Przyznaję, że nie wszystkie przepisy mnie przekonały. Nie jestem fanką ciast biszkoptowych i galaretek i galaretkowato podobnych. Ale warsztaty były głównie czekoladą płynące 🙂

2

Jestem naprawdę pełna szacunku dla cukierników. Po pierwsze pracują w szkodliwym środowisku, które wodzi na pokuszenie, po drugie stworzenie takiego deseru jak zobaczycie poniżej to naprawdę długi proces. Na spodzie beza migdałowa, biszkopt kakaowy lub pistacjowy. Wycinanie biszkoptu. Na to masa pralinowa.

3

Całość zwieńczona musem czekoladowym. I oczekiwanie, kiedy wreszcie będzie gotowe. Z jednej strony czeka się na gotowe danie, z drugiej podjada się kawałki przepysznej czekolady. Finał jest taki, że, gdy Twój deser jest już gotowy, Ty masz już dość słodyczy…

Torciki wreszcie gotowe i to wciąż nie koniec. Trzeba je polać czekoladą. I tu też liczy się technika, wszystko musi być idealnie gładkie.

4

Na koniec posypka do wykończenia. Torcik gotowy 🙂

5

Moim faworytem były za to torciki dacquoise. W dwóch wersjach klasyczna migdałowa i kakaowa. Przekładane kremem z białej i mlecznej czekolady. Marzenie każdego łasucha.

6

Jest to również przepis, który z pewnością powtórzę w domu. Podstawą tych torcików jest znana już Wam z poprzedniego wpisu beza włoska.

7 8

Powinnam teraz Was zapytać na co macie ochotę? Robiliśmy również sernik, czy ciasto waflowe do wykończenia deserów. Przyznam szczerze, że po tych warsztatach długo nie tknęłam słodyczy. Ale jestem już gotowa na powtórkę 🙂

Dziękuję Tomku!