Witajcie w Venice Beach! Piaszczyste, piękne plaże, kultura – szeroko rozumiana 😉 i wyjątkowe butiki. Kolory. Różnorodność.

Byliśmy tam już dość wcześnie. Biorąc pod uwagę specyfikę miejsca to myślę że zbyt wcześnie. Świat jeszcze nie wstał, ale dzięki temu bez tłumu i kolejek wypiliśmy pyszną kawę, zrobiliśmy zdjęcia pod słynnym znakiem.

Nie da się przejść obojętnie obok Muscle Beach 😉 ale ciężarów nie dźwigaliśmy. „Rzuciliśmy tylko okiem. Mijaliśmy mnóstwo sklepów „The grren Doctors”, którzy oferowali lek na wszystko. Salony tatuażu, uliczni artyści, sprzedawcy pamiątek. Co tylko chcesz. I oczywiście plaża.

Nie było możlwości wejść do wody, ze względu na wysokie fale, ale i tak cieszyliśmy się jak nasze dzieci. Ale… na plaży spotkaliśmy naszych rodaków. I uwierzcie, że to nie było miłe, bo spora grupa młodych ludzi wykrzykiwała wszelkie możliwe przekleństwa. Jestem po polonistyce i myślałam, że o języku wiem wiele, ale myliłam się. Wchodzili do wody mimo zakazu i ciągłego zwracania uwagi przez ratownika. Nie lubimy takiego zachowania.

Czuję pewien niedosyt tego przedpołudnia. Z drugiej strony nie jest to miejsce w którym można przebywać z dziećmi. Nie widziałam kanałów i zachodu słońca. Nie pozostaje mi nic innego jak tak wrócić. Kiedyś 🙂